Rozwody w Kościele?

Tomasz Józefowicz

Bóg przyznaje się do małżeństwa, broni go. Ma ono być zawarte z jedną osobą na całe życie. Niemniej jednak w Biblii są podane wyjątki, na mocy których może dojść do rozwodu - mówi Tomasz Józefowicz, teolog, wykładowca WST.

CHN: Czy chrześcijanin może się rozwieść?

Odpowiedź na to pytanie będzie niepełna, jeśli nie umieścimy jej w kontekście tego, czym jest chrześcijańskie małżeństwo. Tym bardziej, że Biblia przypomina o jego wartości niemal za każdym razem, gdy tylko podejmuje temat rozwodu. Tak jest przy okazji wypowiedzi Jezusa czy w przypadku rozważań zawartych w listach Apostoła Pawła. Jezus podkreśla, że małżeństwo jest związkiem ustanowionym przez Boga. Mężczyzna i kobieta opuszczają w którymś momencie życia ojca i matkę i łączą się ze sobą. Od tego momentu nie są już dwoje, ale są jedno. I wyraźnie to połączenie w „jedno ciało” dzieje się nie tylko w obecności Boga, ale wręcz to On jest jego sprawcą. W Ewangelii Mateusza, a także w Ewangelii Marka zapisane zostają znamienne słowa Jezusa potwierdzające Boże działanie: Tak więc, co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Również Apostoł Paweł w I Liście do Koryntian pisze o nakazie Pana, aby żony nie porzucały mężów, a mężowie żon. Mamy więc jasny kontekst. Bóg przyznaje się do małżeństwa, broni go. Ma ono być zawarte z jedną osobą na całe życie. Małżeńskie przymierze męża i żony polega na wiernej miłości, bliskości, którą wręcz można określić jednością. Ma to być miłość pełna poświęceń, podobna do tej, jaką Chrystus ukochał wszystkich ludzi.

_ Taka jest reguła, ale czy są od niej wyjątki?

Owszem, pojawiały się w Starym Testamencie pomysły na poligamię, czyli wielożeństwo, ale Jezus wyraźnie nawiązuje do planu, jaki Bóg miał od początku i przywołuje fragment I Księgi Mojżeszowej o tym, że małżeństwem jest związek jednej kobiety z jednym mężczyzną.

Mąż i żona mają trwać w tym przymierzu przez całe życie. Niemniej jednak Jezus w Ewangelii Mateusza podaje jeden wyjątek, na mocy którego rozwód jest dopuszczalny. Jest on określony greckim terminem porneia.  W polskich przekładach Biblii to greckie słowo ma różne odpowiedniki: wszeteczeństwo, nierząd, rozpustę, cudzołóstwo, a bardziej współcześnie tłumacząc, trzeba by powiedzieć, że chodzi o trwałą zdradę fizyczną. Jeśli ma ona miejsce, wówczas zdradzony mąż może opuścić zdradzającą żonę, a zdradzona żona może opuścić zdradzającego męża.

_ Co to znaczy trwała zdrada fizyczna?

Termin porneia odnosi się do czegoś obrzydliwego, raniącego, poniżającego, zdrady, która nie była jednorazowym upadkiem, bo wówczas zawsze należy dążyć do przebaczenia. Mówimy o trwałej sytuacji, której osoba zdradzająca nie chce przerwać, mimo napomnień, mimo gotowości osoby zdradzanej do przebaczenia. Wówczas trwale zdradzany małżonek może opuścić zdradzającego. Tak większość kościołów rozumie słowa Jezusa: Dlatego mówię wam, że jeśli ktoś porzuca żonę i żeni się z inną, cudzołoży, z wyjątkiem wszeteczeństwa..

_ Czyli mamy jeden wyjątek od reguły – trwałą zdradę fizyczną. Jeśli występuje, zdradzany może opuścić zdradzającego. To tak zwana klauzula Mateuszowa. Czy są jeszcze jakieś inne wyjątki?

Przynajmniej jeden, co do którego również zgadzają się niemal wszystkie Kościoły chrześcijańskie. Tzw. klauzula Pawłowa. To sytuacja opisana w siódmym rozdziale I Listu do Koryntian. Mowa jest tam m.in.  o małżeństwie osoby wierzącej z niewierzącą. Jeśli niewierzący chciałby odejść – pisze Apostoł Paweł – to niech odejdzie. Uzasadnia to przekonaniem, że osoby wierzące, o ile jest to w ich mocy, powinny żyć w pokoju ze wszystkimi.

_ Mamy więc dwa przypadki – trwałą fizyczną zdradę oraz dążenie niewierzącej osoby do opuszczenia małżeństwa dzielonego z osobą wierzącą – które są wyjątkami od reguły.

Ale nie można ich traktować jako automatycznej zgody na rozwód. Większość wspólnot kościelnych na świecie, także Kościół zielonoświątkowy w Polsce, stoi na stanowisku, że konieczne w takich sytuacjach jest duszpasterskie rozpoznanie każdego przypadku. Małżeństwo to zbyt ważna wspólnota, aby decyzja o opuszczeniu małżonka podejmowana była pochopnie, pod wpływem emocji, impulsu czy subiektywnych ocen. Dlatego warto i trzeba ją rozważyć, najlepiej w rozmowie z pastorem i wykwalifikowanym chrześcijańskim doradcą rodzinnym.

_ Czy rozwód z powodu trwałej zdrady fizycznej albo opuszczenia przez niewierzącego małżonka upoważnia do zawarcia nowego związku?

Są zbory, które uważają, że nie ma biblijnych podstaw do zawarcia nowego związku, dopóki żyje drugi małżonek. W przywołanym już I Liście do Koryntian można znaleźć wskazanie skierowane do osób, które opuściły z jakichś przyczyn męża albo żonę, aby dalej żyły samotnie lub dążyły do pojednania z opuszczonym. Może to dotyczyć sytuacji, w których trudno było przebywać razem, gdyż jeden z wierzących małżonków co prawda nie zdradzał drugiego, ale czynił niemożliwym wspólne życie wybuchami złości, agresji, znęcania się, nadużywania alkoholu.

_ Czy to nie jest sytuacja do rozpoznania przez pastora? Po owocach ich poznacie – mówi Jezus. Być może taki małżonek w istocie jest niewierzący i dąży do rozwodu, a wówczas miałaby zastosowanie klauzula Pawłowa?

Dlatego każda sytuacja poważnego małżeńskiego kryzysu warta jest interwencji duszpasterskiej, w czasie której pastor będzie miał szansę ocenić w świetle Bożego Słowa, co tak naprawdę się stało i co można zrobić dalej. Czasem wręcz może występować konieczność zawiadomienia policji czy prokuratury. Niekiedy konieczne będzie zalecenie czasowej lub trwałej separacji, jeśli zagrożone jest zdrowie lub życie któregoś z małżonków albo dzieci, a strona będąca powodem zagrożenia nie zmienia swojego postępowania. Powstaje przy tym bardzo realne pytanie: Czy poszkodowany małżonek – a wraz z nim dzieci – mają żyć bez partnera i jednego rodzica, wystawieni, nie ze swojej winy, na szereg poważnych wyzwań emocjonalnych i materialnych?

_ Są też inne przypadki, gdy pojednanie i powrót do jedności nie będą możliwe. Mąż porzucił żonę, związał się z nową, ma z nią dzieci. Co ma zrobić porzucona?

Wiele Kościołów chrześcijańskich zezwoli jej na powtórne małżeństwo. W tym kierunku idzie też stanowisko Naczelnej Rady Kościoła zielonoświątkowego w Polsce. Widząc, że rozwód jest złem, Kościół dostrzega jednocześnie niesprawiedliwość, jaka dotyczy porzuconych, skrzywdzonych, zdradzonych osób, i daje im szansę na zawarcie nowego związku, gdy poprzedni rozpadł się w oparciu o klauzulę Mateuszową lub Pawłową. Zawarcie nowego małżeństwa jest możliwe jednak po dokładnym duszpasterskim rozpoznaniu konkretnego przypadku. Pastorom i zborom zostawiono w tym przedmiocie możliwość kierowania się nie tyle dyscypliną kościelną, co sumieniem. To są trudne sprawy. W świecie chrześcijańskim toczy się cały czas debata na temat małżeństwa i rozwodów.   

_ Ta dyskusja ma swoją długą historię.

Tak. W czasach Jezusa Żydzi również debatowali na ten temat. Na podstawie 21 rozdziału II Księgi Mojżeszowej, a dokładnie wersów 10 i 11, wskazywali na dwie przyczyny, z powodu których może dojść do rozwodu: poważnego i trwałego zaniedbania materialnego oraz poważnego i trwałego zaniedbania emocjonalnego. Wersety te pierwotnie dotyczyły szczególnej sytuacji, kiedy mężczyzna, będąc żonatym, wstępował w drugi związek małżeński, podczas gdy jego pierwsza żona była niewolnicą. Przypomnijmy, że prawo starotestamentowe dopuszczało niewolnictwo. Boże Słowo zawiera w tym miejscu spis zobowiązań męża, które nie wygasały wobec pierwszej żony, mającej nadal prawny status niewolnicy: nie odmówi jej pożywienia, ubrania ani współżycia. Jeśli zaniedba którąś z tych spraw, wówczas ona może odejść darmo, bez wykupu. Te zasady, obowiązujące w relacjach z niewolnikami, zostały rozciągnięte na ludzi wolnych, zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Żydzi uważali, że skoro prawo do wsparcia materialnego i emocjonalnego miała żona niewolnica, to tym bardziej przysługiwało ono także kobiecie wolnej, a skoro przywilej ten dotyczył kobiet, to powinien dotyczyć również mężczyzn. Ponadto do przyczyn, z powodu których można się było rozwieść, zaliczano oczywiście przypadek opisany w 24 rozdziale V Księgi Mojżeszowej, czyli dostrzeżenie przez męża czegoś obrzydliwego u żony. Ta obrzydliwość dotyczyła przede wszystkim zdrady i znaczeniowo była w niektórych interpretacjach bliska wszeteczeństwu.

_ Ale istniały też mniej rygorystyczne interpretacje.

No tak. Niektórzy np. jako „obrzydliwość” traktowali ułomność fizyczną żony albo chorobę. Posuwano się nawet do tego, że rozdzielano literalnie słowa „czegoś” i „obrzydliwego” i twierdzono, że rozwód przysługuje mężczyźnie, gdy dopatrzy się „czegoś” u żony, czyli czegokolwiek, co mu nie pasuje. I właśnie o takie interpretacje zapytali Jezusa faryzeusze: Czy wolno mężczyźnie rozwieść się z żoną z jakiegokolwiek powodu? To pytanie jest echem gorących dyskusji i sporów, jakie na temat rozwodów toczyły szkoły związane z różnymi współczesnymi Jezusowi nauczycielami.

_ I wówczas Jezus stanął w obronie jedności i trwałości małżeństwa.

Wskazał, że pozwolenie na rozwody zostało udzielone w Starym Testamencie ze względu na zatwardziałość serca. A Boży pomysł od początku był inny. Bożym pomysłem na małżeństwo była i jest wierna miłość do końca życia. Rozwód pozostanie zawsze złem, może czasem ze względu na skutki mniejszym złem niż trwanie w związku, ale nigdy nie będzie go można uznać za zgodny z Bożym planem wobec męża i żony. __