Przymierze z NajBOGatszym

Grzegorz Boboryk, Poland

Story

Bogactwo – błogosławieństwo czy przekleństwo? Czego o bogactwie uczy nas Stary Testament? Na spotkanie z Pismem Świętym zaprasza biblista, Grzegorz Boboryk.

 

Wśród wielu tematów staro- i nowotestamentowych, które mogą wzbudzać długie i namiętne dyskusje, a nawet spory, są zagadnienia oscylujące wokół kwestii dobrobytu, pomyślności, bogactwa. W tej sprawie Stary Testament ma wiele do powiedzenia. Choć nie jest on ostatnim słowem – bo przecież można je znaleźć w Nowym Testamencie! – to jednak jako słowo przedostatnie rzuca wiele światła i udziela licznych odpowiedzi w temacie bogactwa. Wspólnota wiary żyjąca w XXI wieku może pełną garścią czerpać ze starotestamentowej skarbnicy przepełnionej zróżnicowanymi, wielowątkowymi, wzajemnie uzupełniającymi się wypowiedziami na temat pomyślności i bogactwa. Należy jednak pamiętać, że czytelnik Starego Testamentu jest narażony na niebezpieczeństwo jednostronnego odczytania słów i wypowiedzi starotestamentowych w danym temacie. Stąd wymaga się od niego niezwykłej uwagi, która właściwie docenia doniosłość fragmentu z jednoczesnym dostrzeganiem jego miejsca i funkcji w perspektywie całości orędzia Starego Testamentu.

Temat dobrobytu, pomyślności i towarzyszącego im bogactwa jest wypowiedziany wielowątkowo na kartach całego Starego Testamentu. Poniższe rozważania są próbą uchwycenia istotnych wątków dotyczących bogactwa, z tym zastrzeżeniem, że nie pretendują one do przedstawienia wszystkiego w sposób wyczerpujący.

 

Bogactwo – moralnie dobre

Ogólnie mówiąc, w Starym Testamencie bogactwo jest uważane za moralnie dobre. Świadczą o tym dobitnie teksty, które z nieskrywaną satysfakcją wypowiadają się o bogactwie wielu Bożych ludzi występujących w dziejach Izraela, takich jak np. Abraham (1 Księga Mojżeszowa 13:2), Izaak (1 Księga Mojżeszowa 26:12-14), Jakub (1 Księga Mojżeszowa 30:43), Hiob (Księga Hioba 1:3; 42:10-17), Dawid (1 Księga Kronik 32:28), Jehoszafat (2 Księga Kronik 17:3-5) czy Hiskiasz (2 Księga Kronik 32:27).

 

Spokój ducha cenniejszy od dóbr materialnych

Choć w Starym Testamencie bogactwo jest uważane za moralnie dobre, to nigdy nie nadaje mu się cech dobra w stopniu najwyższym, cech dobra największego. Spokój ducha jest cenniejszy od dóbr materialnych (Przypowieści Salomona 15:16); żadne skarby nie zrekompensują utraty dobrego imienia; zła reputacja nie zapewni przychylności innych (Przypowieści Salomona 22:1). Wreszcie pada też pytanie, jaką wartość może posiadać wielkie bogactwo, o którym wszyscy wiedzą, że zostało zdobyte drogą niesprawiedliwych machinacji. A odpowiedź na nie brzmi: „lepiej mieć mało, lecz nabyte sprawiedliwie, niż obfitość nabytą niesprawiedliwie” (Przypowieści Salomona 16:8). Bogactwo staje się powodem trosk, bo „gdy rośnie majątek, rośnie liczba tych, którzy z niego korzystają, i jego właściciel ma z niego tylko taki pożytek, że jego oczy go oglądają” (Koheleta 5:10). Są inne dobra, które należy przedkładać ponad bogactwa. Z nich najważniejsza jest mądrość (Księga Hioba 28:15-19), która jest godna największych zabiegów (Przypowieści Salomona 2:4-6).

 

Ręka pracowitych ubogaca

Dzięki posiadanym dobrom człowiek Starego Testamentu jest wolny od własnych niedostatków, zachowuje względną samodzielność, nie jest zmuszony do szukania pomocy u innych, nie jest zdany na łaskę i niełaskę ludzi zamożnych i wierzycieli (Przypowieści Salomona 18:23; 22:7). Z drugiej strony, dobra materialne mogą prowadzić do przeceniania siebie, a w konsekwencji do błędnej oceny własnych możliwości: „Kto ufa swemu bogactwu, ten upadnie, lecz sprawiedliwi rozwijają się jak liść zielony” (Przypowieści Salomona 11:28).

Według Starego Testamentu zdobywanie dóbr materialnych ma związek z pewnymi pozytywnymi cechami ludzkiego charakteru, o których wielokrotnie wspomina Księga Przypowieści Salomona. Zdanie: „Leniwa dłoń prowadzi do nędzy, lecz ręka pracowitych ubogaca” (10:4; por. 14:23; 20:13; 23:21; 24:30-34) stanowi zachętę do solidnej pracy i zapobiegliwości, ponieważ to zapewni człowiekowi pomnażanie dóbr i materialną stabilność. Zaprzeczeniem stabilności jest ubóstwo, które może wynikać z głupoty czy też lenistwa danej osoby (12:27; 21:25). Nic tak bowiem nie szkodzi sprawie jak pośpiech i podejmowanie decyzji bez rozważenia ewentualnych trudności i ryzyka. Na niekorzyść człowieka najczęściej wpływa również życie ponad stan. To ostatnie spostrzeżenie jest szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, gdy zewsząd płynie silna presja, by zdobyte środki konsumować natychmiast.

 

Nie osądzaj!

Księga Przypowieści Salomona zawiera również wiele słów przestrogi przed zbyt szybkim i pochopnym ferowaniem surowych wyroków wobec osób biednych i ubogich, ponieważ „kto naśmiewa się z ubogiego, urąga jego Stworzycielowi, a kto się raduje z nieszczęśliwego, nie ujdzie kary” (17:5; por. 14:31). Wobec ubogich i biednych należy wykazać się miłosierdziem (14:21), które powinno być nacechowane hojnością (11:24-25), ponieważ taka postawa jest „opłacalna”: szczodrego dawcę zachowa przed ubóstwem (28:27) i zapewni mu Boże błogosławieństwo (19:17).

Bogactwo jest darem Boga

Starotestamentowe rozważania nad pomyślnością i bogactwem należy umieścić w kontekście przymierza Boga JHWH [polska transkrypcja hebrajskiego zapisu imienia Boga], z Izraelem. Wskutek przymierza zawartego na Synaju Bóg JHWH stał się Bogiem Izraela, Izrael zaś stał się ludem JHWH (2 Księga Mojżeszowa 6:7). Wierność narodu wybranego prawom wynikającym z przymierza, miała skutkować błogosławieństwem Bożym. Błogosławieństwo to zapewniało pomyślność w postaci owocnej pracy umożliwiającej podtrzymanie życia, oraz w postaci licznego potomstwa, od którego zależała pozycja i sytuacja rodziców oraz zależały przyszłe pokolenia (1 Księga Mojżeszowa 42:36; 48:11). Niewierność wobec Boga byłaby w istocie okazaniem Mu nieposłuszeństwa i, co najgorsze, niechybnie ściągnęłaby przekleństwo na cały Lud Przymierza. „Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz […] życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo […]” (5 Księga Mojżeszowa 30:19).

Pomyślność, dobrobyt i bogactwo stają się więc znakiem przymierza, wskazującym na Bożą aprobatę i błogosławieństwo. Świadectwem na to są starotestamentowe opowieści o pomyślności. Narracja o Abrahamie i Sarze pokazuje, jak po długotrwałej próbie, pośród przeciwności Abraham i jego żona doświadczają błogosławieństwa materialnego i duchowego. Ma to miejsce również w przypadku Jakuba i jego rodziny. Józef natomiast zostaje wyniesiony na niewyobrażalne wręcz wyżyny, stając się człowiekiem nie tylko bogatym, ale także wpływowym w jednym z najpotężniejszych imperiów w ówczesnym świecie, w Egipcie. Lista ta jest cząstkowa i wybiórcza. Jest przecież wiele innych postaci, o których pomyślności i bogactwie można by wiele powiedzieć, wspomnieć jak choćby Dawid czy Salomon. Wszystkich tych ludzi łączy jedno: jeśli Bóg bierze kogoś pod swoją opiekę, to niczego mu nie brak, na niczym mu nie zbywa. Bogactwo staje się częścią jego spokojnego, obfitującego we wszystko życia.

Mając na względzie powyższe rozważanie należy stwierdzić, że bogactwo jest darem Boga przyobiecanym Jego wybrańcowi, Izraelowi w ogólności, i każdemu Izraelicie w szczególności. Staje się znakiem Bożej hojności i istotnym elementem pełni życia.

Czy Bóg sprzyja bezbożnym?

Należy jednak pamiętać, że obok tekstów starotestamentowych mówiących o pomyślności w życiu wielu bohaterów w dziejach starożytnego Izraela istniały też takie fragmenty, które dopełniały poprzednie wypowiedzi i ukazywały złożoność i niejednoznaczność losu człowieka. W wielu tekstach Starego Testamentu można spotkać się również z pełnym niepokoju zakłopotaniem z powodu pomyślności niegodziwych (często nazywanych „bezbożnymi”). Autorzy starotestamentowi zauważają ze zgrozą, że pomyślność jest często udziałem grzeszników. Uświadamiają sobie, że nie zawsze można utożsamiać sprawiedliwość z bogactwem oraz ubóstwo z grzechem. Inaczej mówiąc, nie zawsze można powiedzieć, że pomyślność jest rezultatem sprawiedliwego postępowania. W wielu tekstach ST słowo „bogaty” staje się wręcz synonimem słowa „niegodziwy/bezbożny”.

 

Poczucie niesprawiedliwości

Dobrą ilustracją powyższej myśli jest Psalm 73. „Co do mnie – omal nie potknęły się nogi moje, omal nie pośliznęły się kroki moje, bo zazdrościłem zuchwałym, widząc pomyślność bezbożnych” (Psalm 73:2-3). Zawiść z powodu pomyślności niegodziwych doprowadziła go do kryzysu wiary.

Starożytny Izrael był przekonany, że pomyślność oraz pokój to dobra, które pochodzą od JHWH i są widoczne w życiu człowieka sprawiedliwego. Tymczasem tutaj rzecz ma się odwrotnie: sprawiedliwy cierpi, tak jakby był wielkim grzesznikiem, natomiast bezbożnemu powodzi się tak, jakby był przykładem prawdziwej wiary oraz wzorem nienagannego postępowania. Człowiek sprawiedliwy cierpi widząc, że bezbożni pławią się w luksusach, prowadzą wygodne życie, cieszą się dobrym zdrowiem i dogadzają swoim wszelkim zachciankom (w. 3-5). W tym przypadku wrogowie Boga, inaczej niż pobożny, są wolni od cierpień i udręk. Ich życie cechuje niezdrowa pewność siebie, pycha oraz wyniosłość (w. 6). Ich wnętrze, ich serca są „kwaterą główną” zła, tu biorą swój początek ich niegodziwe plany i bezbożne czyny (w. 7). Poprzez szydercze i oszczercze słowa bezbożni stawiają siebie ponad Bogiem i innymi ludźmi (w. 8-9.11).

Taka postawa i zachowanie bezbożnych nie spotykają się ze społeczną dezaprobatą, lecz ku przerażeniu Psalmisty, towarzyszy temu powszechna akceptacja oraz entuzjastyczne naśladowanie nagannego przykładu (w. 10).

Psalmista widzi, że bezbożni nie mają żadnych trudności, żyją spokojnie, beztrosko kumulują swoje bogactwa i pomnażają swoje dobra (w. 12). To wszystko budzi w nim poważne wątpliwości. Ma poczucie, że Bóg sprzyja bezbożnym, podczas gdy on, żyjąc zgodnie z zarządzeniami JHWH, nie otrzymuje od Boga takiej odpowiedzi, jakiej by oczekiwał. W jego życiu dobroć JHWH nie pojawia się w formie różnorodnych błogosławieństw, ale zamiast tego niewinnie cierpi. Pokuszenie osiągnęło takie rozmiary, że sprawiedliwy, udręczony ciężkimi cierpieniami oraz dokuczliwymi wątpliwościami, zbliża się niebezpiecznie do typu wypowiedzi, która charakteryzuje ludzi bezbożnych. To, co powstrzymało go przed tym niebezpiecznym posunięciem, to jego wierność wobec wspólnoty wiary! Gdybym pomyślał: Będę tak mówił jak oni, to byłbym zdradził ród twoich dzieci” (w. 15). Bowiem ów „ród twoich dzieci” to „obłok świadków” (List do Hebrajczyków 12:1) stanowiący gwarancję wyznania, jakie zostało poczynione w wierszu 1 Psalmu 73 na temat dobroci Boga. Pomimo odczuwanego cierpienia psalmista nie może zaprzeczyć zbawczej aktywności Boga w Izraelu poprzez całe wieki.

Przełom

W świątyni ma miejsce znaczący przełom (Psalm 73:17). Tam, w siedzibie obecności JHWH, na obszarze sanktuarium, w świetle Jego rzeczywistości, zostaje objawione coś ostatecznego, prawda, która przebija się poprzez wszelkie pozory i przeciwności życia. Sprawiedliwy widzi kres bezbożnych, widzi ich koniec. Tak naprawdę bezbożni stoją już teraz na „śliskim gruncie”, grozi im upadek, z którego nigdy się nie podniosą, ich przeznaczeniem jest zagłada (w. 18). Nagle ogarnia ich przerażenie! (w. 19b) Bezbożni, wbrew ich fałszywemu mniemaniu o sobie i swojej pozycji, utracą dobra materialne, ulegną zagładzie, czeka ich niechlubna śmierć i pogarda ze strony Boga, którego wszechwiedzę tak bardzo poddawali w wątpliwość (w. 11). Czeka ich tragiczny koniec!

To tylko niektóre myśli i lekcje płynące z orędzia Psalmu 73. Psalm ten nie jest jedynym tekstem, który burzy tradycyjny schemat: błogosławieństwo, pomyślność, bogactwo dla sprawiedliwych i pobożnych, natomiast przekleństwo, nieszczęście i ubóstwo dla bezbożnych i niegodziwych. Niejednokrotnie na przestrzeni dziejów autorzy starotestamentowi zmagali się z tą problematyką, próbując na różne sposoby znaleźć stosowną odpowiedź w tej kwestii. Współczesny człowiek, kimkolwiek jest, staje wobec podobnych wyzwań, które każdorazowo domagają się od niego odpowiedzi na najbardziej kluczowe pytania dotyczące życia. Orędzie Starego Testamentu i w tej kwestii może oddać nieocenioną przysługę.

 

Bogactwo – narzędzie w naszych rękach

Musimy pamiętać, że bogactwo samo w sobie nie jest ani dobre, ani złe. Może stać się złem, gdy ludzie ulegają iluzji, iż mogą obyć się bez Boga, dawcy dóbr materialnych. Takie podejście to zapominanie o Bogu, który jest jedyną, prawdziwą twierdzą. Bogactwo, w przeciwieństwie do Boga, nie nadaje się na taką bezpieczną twierdzę, ponieważ człowiek pokładający w nim ufność, szykuje sobie zgubę – o czym przestrzega nas mądrość Salomona. Z drugiej strony bogactwo może być użytecznym narzędziem i skarbcem, z którego można czerpać, by móc dzielić się z ludźmi, których Bóg stawia na naszej drodze.

Nowy Testament przejmuje myśl starotestamentową na temat pomyślności, dobrobytu i bogactwa i kontynuuje ją w świetle zbawczego czynu Boga dokonanego w Panu Jezusie.