Nie zatracaj swojego człowieczeństwa

Oliwer Cieślar

Story

 - wywiad z Pastorem Danielem Wołkiewiczem, prezesem Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Dobroczynnego

 

CHN: Ile kosztuje pomoc człowiekowi w wyjściu z bezdomności lub nałogu?
Tego nie można przeliczyć na pieniądze, chodzi przecież o życie ludzkie, a jego wartość jest bezcenna. Owszem, gdyby przeanalizować koszty pobytu w ośrodkach, pewnie dałoby się to policzyć, ale czy to jest adekwatne do wartości samej pomocy i wsparcia? Odbudowania życia i poskładania go z powrotem, z malutkich kawałeczków? Nie, nie chcę tego przeliczać.


CHN: Jaka jest idea Waszej organizacji?
Główna idea organizacji zawiera się w prostych, ale jakże prawdziwych słowach: "łaknącemu dać jeść, pragnącemu dać pić, przychodnia przyjąć, chorego odwiedzić, do przebywającego w więzieniu pójść" biblijnej zasady Ewangelii św. Mateusza. Stowarzyszenie swym zasięgiem obejmuje teren całej Polski. Skupia się przede wszystkim na pomocy osobom samotnie wychowującym dzieci, bezdomnym, uzależnionym, byłym pensjonariuszom zakładów penitencjarnych i ofiarom przemocy.


CHN: Czy z każdego nałogu można wyjść?
Ja, uważam, że tak. To jednak walka człowieka z samym sobą, z moim własnym Ja. Czy Ja tego chcę, czy Ja mam motywację.  Nie wystarczy tylko chcieć. Oczywiście, są też inne czynniki: czy i jakie dana osoba ma wsparcie, w jakim otoczeniu mieszka, jaki wcześniej posiadała status społeczny, czy ma rodzinę i czy ta rodzina pozostaje z nim w stałym kontakcie. Nałóg to indywidualna sprawa każdego człowieka, a każdy z nas jest inny. Co dobre dla mnie, niekoniecznie jest dobre dla ciebie. To, co jednemu pomogło uwolnić się od nałogu, niekoniecznie pomoże drugiemu. Jest jednak Ktoś, kto wspiera i pomaga. To Bóg i wiara w Niego. Jeśli człowiek zaufa Chrystusowi, On na pewno mu pomoże.


CHN: Czego najbardziej potrzebują osoby bezdomne?
Można odwrócić to pytanie. A czego Pani/Pan potrzebuje najbardziej? Bezpieczeństwa, miłości, zrozumienia, akceptacji – to jedne z najważniejszych wartości. Można też mówić o rzeczach materialnych – własny kąt, ubranie, jedzenie. Tak naprawdę, by odpowiedzieć w pełni na to pytanie, trzeba zapytać samych zainteresowanych.


CHN: Jakie są statystyki krajowe, a jak przedstawiają się Wasze, udanego wyjścia z bezdomności?
Mam duże wątpliwości czy statystyki odzwierciedlają dokładnie ilość osób wychodzących z bezdomności. Na pewno osoby posiadające rodziny i matki samotnie wychowujące dzieci  mają w tym zakresie większe możliwości uzyskania własnego mieszkania czy pokoju. Staramy się monitorować pobyt takich osób w schroniskach i hostelach, sporządzać pisma do instytucji posiadających w swoich zasobach lokale, w celu przyspieszenia przyznania mieszkania socjalnego czy komunalnego. Wyjście z bezdomności to jednak nie tylko uzyskanie dachu nad głową. Trzeba pamiętać, że te rodziny i osoby samotne powinny całkowicie wyjść z systemu wsparcia, czyli nie korzystać z pomocy społecznej. To już jest sytuacja znacznie trudniejsza, bo wiąże się z zabezpieczeniem swoich potrzeb własnym staraniem. Jednym słowem, trzeba mieć pracę!


CHN: Jak wielkie jest zjawisko osób wykluczonych społecznie w Polsce?
Odpowiedź na pytanie, czym jest wykluczenie społeczne zależy od tego, jaką koncepcję tego zjawiska czy procesu przyjmiemy. W wielu ujęciach uznaje się, że występuje ono wtedy, gdy ludzie nie uczestniczą w pełni, w życiu zbiorowym ze względu na przeszkody czy bariery, które mają charakter społeczny. Szacunki skali tego zjawiska są różne i zależą od przyjętych założeń, kryteriów i progów. Unijne biuro statystyczne Eurostat podaje, że w 2010 roku ponad 10 milionów, czyli aż 27,8 proc. Polaków było zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. Sytuuje nas to na 5. miejscu od końca w Unii Europejskiej.

CHN: Czy w Polsce istnieje dużo możliwości niesienia pomocy?
Nie czuję się kompetentny w ocenianiu możliwości niesienia pomocy w kontekście całego kraju. Ale mogę ocenić to na przykładzie naszych oddziałów i placówek. Pomimo różnorodnych form wsparcia: poradnictwa, doradztwa, prowadzenia jadłodajni i schronisk, potrzeby ludzi i poziom ubóstwa wzrastają w zatrważającym tempie. Dzięki organizacjom i stowarzyszeniom, które zajmują się tego typu wsparciem, oferta niesienia pomocy jest szeroka, ale czy wystarczająca? Trudno dać jednoznaczną odpowiedź.


CHN: Na czym polega Wasza praca i w jakich obszarach pomagacie?
Staramy się wychodzić naprzeciw potrzebom społeczności lokalnych, wśród których są zlokalizowane nasze oddziały.  Zawsze to powtarzam, że wszystko zaczynać się musi od współpracy. Pierwszy w tych działaniach w gminach winien być samorząd, bo to on jest odpowiedzialny za diagnozę potrzeb na swoim terenie. My chcemy być jedynie partnerami w budowaniu dobra wspólnego. Tam, gdzie trzeba zakładamy i prowadzimy schroniska dla bezdomnych, w innym miejscu tworzymy Centra Integracji Społecznej. Dla osób niepełnosprawnych współorganizujemy warsztaty terapii zajęciowej. Zatrudniamy specjalistyczną i wykwalifikowaną kadrę, której też udzielamy wsparcia i pomagamy w godzeniu życia zawodowego z życiem rodzinnym. Mamy własny Punkt Przedszkolny i Klub Dziecięcy. Najogólniej mówiąc jest to szeroki obszar polityki społecznej, zbudowany na miarę potrzeb obszaru, w którym pracujemy.


CHN: Czy ta sama praca nie mogłaby zostać wykonana przez pomoc społeczną? Można powiedzieć, że kogoś wyręczacie czy wprost przeciwnie, uzupełniacie się?
Pewnie mogłaby, jednak pomoc społeczna ma wiele zadań do spełnienia i jest tylko jedną z jednostek podległych samorządowi. Nie znam osobiście żadnego ośrodka pomocy społecznej, który prowadziłby wszystkie formy wsparcia, które wymienia ustawa o pomocy społecznej. Tylko wzajemność świadczonych usług i umiejętność włączania różnych instytucji wsparcia w zadania na rzecz ludzi (m. in. organizacji pozarządowych) rozszerza te możliwości pomocy. Uzupełnianie i przenikanie się w realizacji zadań pozwala na zaproponowanie większej gamy instrumentów (doradztwa, pobytu w różnych domach pomocy, poszukiwania pracy, aktywizacji zawodowej i społecznej itd.) Chcę podkreślić, że współpraca jest jedyną słuszną drogą we wsparciu i pomocy drugiemu człowiekowi. Współpraca nie tylko różnych instytucji, ale i samego zainteresowanego.


CHN: Czy miasto chętnie korzysta z Waszej pomocy? Jak układają się stosunki z władzami?
Jednostki samorządu publicznego mają obowiązek współpracy i wspierania organizacji pozarządowych, nakłada to na nich Ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. Jednak współpraca ta nie zawsze układa się poprawnie. Bariery tkwią po obu stronach, a wynikają m. in. z niewiedzy i braku wzajemnego zaufania. Współpraca trzeciego sektora i władz samorządowych jest rzeczywistą potrzebą, a jej celem jest skuteczne zaspokajanie potrzeb lokalnych społeczności we wszystkich dziedzinach życia społecznego. Organy samorządów w większości współpracują z naszym stowarzyszeniem, wspierają jego działalność oraz umożliwiają realizację zadań publicznych, respektując jednocześnie prawo naszej organizacji do odrębności i suwerenności. Traktują nas jako równoprawnych partnerów w definiowaniu problemów społecznych, określaniu sposobów ich rozwiązywania oraz realizacji zadań publicznych. Oczekują też aktywnego uczestnictwa w realizacji zadań, wynikających ze współpracy i chętnie korzystają z oferowanej przez nas pomocy.


CHN: Czy dobroczynność w Polsce jest popularna?
Wiadomo, że państwo nie może pomoc nam w każdej sytuacji, dlatego działalność wielu organizacji pozarządowych jest tak ważna. W naszym kraju dobroczynność staje się coraz bardziej popularna i modna. W bardziej znane akcje angażuje się mnóstwo różnego rodzaju firm i instytucji prywatnych, które wydają mnóstwo pieniędzy, pomagając potrzebującym, ale tym samym zapewniają sobie doskonała reklamę i budowanie pozytywnego wizerunku.


CHN: Ile z Waszych działaczy to wolontariusze, a ilu jest etatowych pracowników?
Organizacja posiada stały zespół pracowników i współpracowników. Na podstawie umowy
o pracę zatrudnionych jest 70 pracowników, 40 osób zatrudnionych jest na umowach wolontariackich.


CHN: Motywujecie do zmian?
Dzięki pomocy, dajemy potrzebującym mobilizację i motywację do pracy. Nie jest to proste, ale całkiem możliwe. Jeśli mamy działkę ogrodową to zawsze możemy osobie ubogiej nie tyle podarować, co zapłacić, kilka groszy za jej skopanie, posprzątanie, etc. To bardzo ciekawe wyjście, a przy okazji rozwiązanie wybitnie selektywne. Podejmą się go nie tylko ci, których los skrzywdził, ale ci którzy chcą być uczciwi i rzeczywiście chcą zmian w swoim życiu. Musimy pamiętać, że nie można zatracać swojego człowieczeństwa i odwracać się od osób potrzebujących.

CHN: Jakie są plany stowarzyszenia na przyszłość?
Organizacja stale się rozwija. Powstają nowe odziały terenowe i filie. W ramach naszej działalności dążymy do pozyskiwania środków z różnych źródeł, jakimi są np. programy ogłaszane prze urzędy wojewódzkie, ministerstwa polityki społecznej i inne. Zamierzamy zwiększyć ilość zajęć terapeutyczno-psychologicznych, stworzyć grupy wsparcia oraz system wymiany doświadczeń.


CHN: Stowarzyszenie działa nie tylko w Kluczach, gdzie jeszcze działacie?
Stowarzyszenie powstało we wrześniu 1999 roku w Częstochowie. Dwa lata później, w 2001 roku, główna siedziba została przeniesiona do Klucz. Tu, jako pierwsze powstaje Schronisko "Dom Nadziei" dla osób bezdomnych oraz Warsztaty Terapii Zajęciowej dla osób niepełnosprawnych. Od tego momentu datuje się prężny rozwój organizacji. Do końca 2004 roku zostały utworzone 22 Oddziały Terenowe ChSD, a podobnych schronisk na terenie całego kraju jest już 19. Działają również świetlice socjoterapeutyczne, hostele, hospicja, ośrodki dla osób uzależnionych od alkoholu i narkotyków, jadłodajnie i stołówki dla najbardziej potrzebujących, domy dla ofiar przemocy w rodzinie i matek samotnie wychowujących dzieci. Chęć niesienia pomocy innym sprawia, że Stowarzyszenie systematycznie rozwija swoją działalność. Angażujemy się w różnego rodzaju akcje charytatywne, rozdawnictwo odzieży i żywności, wspieranie ubogich, bezdomnych i bezrobotnych. Stale też poszerza się grono osób, które chcą pomagać w podobny sposób. Obecnie mamy 28 placówek rozsianych po całym kraju. Trwają intensywne prace nad otwarciem filii we Lwowie, pracujemy też w Ugandzie przy budowie sierocińca.

CHN: Jakie są największe przeszkody dla skutecznego działania ChSD?
Największym problemem jest kwestia dostępu do środków finansowych, a także brak osób gotowych do bezinteresownego zaangażowania się w działania społeczne, wypalenie liderów i osób zaangażowanych w pracę. Problemem jest również nadmiernie rozbudowana biurokracja administracji publicznej, niedoskonałość lub w ogóle brak przepisów regulujących działania organizacji, niekorzystny wizerunek organizacji pozarządowych w oczach opinii publicznej i mediach oraz brak zaufania do organizacji.


CHN: Co sprawia, że ChSD odróżnia się od innych organizacji pozarządowych?
Zadaniem stowarzyszenia jest propagowanie pozytywnych i również innowacyjnych rozwiązań problemów lokalnej społeczności. Wiele organizacji pozarządowych realizuje swoje plany skupiając się na poszukiwaniu sponsorów, jest to ich główna metoda rozwiązania problemu. My działamy za pomocą sprawdzonych narzędzi, mamy wysoce wykwalifikowaną kadrę. Poszukujemy rozwiązań problemów, a nie problemów do rozwiązania. Nie do przecenienia jest też rola duszpasterstwa, jakim otaczamy naszych pensjonariuszy. Bez tego wszystkie inne terapie i formy pomocy jakie oferujemy nie dałyby tak znacznych efektów.



Stowarzyszenie realizuje swoje cele poprzez:
- opiekę, doradztwo, pracę wychowawczo-adaptacyjną, pomoc duchową a także materialną osobom, rodzinom, środowiskom dotkniętym patologią, biednym, słabym, zagubionym, bezradnym, uzależnionym i upośledzonym społecznie, materialnie, zdrowotnie i duchowo,
 - kształtowanie właściwych postaw i relacji obowiązujących w zdrowej społeczności, opartych na zasadach i wartościach etycznych.

 

Główne problemy, które utrudniają wyjście z bezdomności:
- problemy psychologiczne: wyuczona bezradność, brak umiejętności długofalowego  planowania, zaspokajanie tylko podstawowych potrzeb, poczucie winy za zaistniałą sytuację;
- problemy społeczne: niewystarczające wykształcenie, brak umiejętnych zachowań społecznych;
- problemy prawne: nieposiadanie meldunku, zadłużenie;
- problemy systemowe: niedomaganie instytucjonalne.


„Efekty pracy i uśmiechy na twarzach wychowanków warsztatów, które widzieliśmy podczas uroczystości jubileuszowej, są bezcenne. Gratuluję, bo świadczą one o tym, że pomysł aktywizacji osób niepełnosprawnych został zrealizowany perfekcyjnie.” Wójt Gminy Klucze Kazimierz Ściążko, w 10 rocznicę działalności terapii zajęciowej w kluczach
Źródło: http://www.gmina-klucze.pl/97,more,1344-10_lat_warsztatow_terapii_zajeciowej_w_kluczach.html


Prężnie działające oddziały:

Radomsko – Wiesław Gościej (Projekt "Centrum Integracji Społecznej w Radomsku" współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Okres realizacji projektu: 01.05.2011-31.12.2013, Warsztaty Terapii Zajęciowej, hostel dla osób bezdomnych "Dom Nadziei", świetlica dla dzieci "Pszczółka Maja", Grupa Wsparcia)

Świdnica – Anna Kułakowska (Ośrodek Readaptacyjny /Hostel/ dla osób uzależnionych i niedostosowanych społecznie, wydawanie posiłków, punkt konsultacyjny dla osób uzależnionych)

Szczecin – Mieczysław Czajko (Ponadwyznaniowa współpraca, świetlica środowiskowa – klub odkrywców, grupa wsparcia, Misja Zdroje – praca z dziećmi z domów dziecka)

Poznań – Waldemar Malinowski (Świetlica socjoterapeutyczna „Kraina Nadziei”, kursy: Bezpieczeństwo w Sieci, English for Real Life, komputerowy)

Myszków - Andrzej Skowron (Schronisko)

Gdynia – Bogdan Palmowski (Schronisko)

Rybnik – Zygmunt Krzywodajć (Schronisko)


Mocne i słabe strony pomocy społecznej
Mocne strony:
- szeroki zakres usług świadczonych przez instytucje pomocy społecznej i organizacje pozarządowe,
- bogata infrastruktura socjalna,
- wybrane, dobrze zdiagnozowane obszary problemów społecznych np. bezrobocie, uzależnienia, ubóstwo,
- szeroka oferta edukacyjna, zapewniająca dostęp do różnych szczebli kształcenia,
- wspomaganie działań pomocowych przez organizacje pozarządowe.
Słabe strony:
- wysoka stopa bezrobocia, w tym osób długotrwale bezrobotnych o niskich kwalifikacjach zawodowych,
- niska podaż miejsc pracy,
- niewielka liczba organizacji pozarządowych i grup samopomocowych, rozwiązujących problemy społeczne,
- niewystarczające środki finansowe na realizację działań pomocowych i profilaktycznych,
- duża liczba osób bezdomnych,
– mała ilość niskoczynszowych mieszkań komunalnych i mieszkań socjalnych,
- mała ilość mieszkań chronionych dla wychowanków placówek opiekuńczo- wychowawczych, osób z zaburzeniami psychicznymi, osób starszych i bezdomnych,
- duże obciążenie zawodowe pracowników socjalnych.