Kobiety w kościele

Bogna Kuczyńska

 

W dzisiejszych czasach trudno wyobrazić sobie Kościół bez usługujących w nim kobiet. Dlaczego więc tyle emocji budzi to, że niektóre z nich zostają kaznodziejami albo pastorami?

Na naszych oczach kobiety – które kiedyś usługiwały wyłącznie w służbach związanych z wyglądem kaplicy, przygotowywaniem poczęstunków, nauczaniem dzieci w szkole niedzielnej, śpiewaniem i graniem na nabożeństwach – zaczynają stawać się liderkami uwielbienia, liderkami służby młodzieżowej i studenckiej, liderkami grup domowych, mówczyniami na konferencjach, organizatorkami akcji ewangelizacyjnych.

Sprawdzić raz jeszcze

Zapewne wielu członków różnych zborów uważa, że kobiety nie powinny mówić kazań ani  być pastorami. Jednak w praktyce kobiety coraz częściej głoszą Słowo Boże na zgromadzeniach, modlą się o innych, ewangelizują i pełnią rolę przywódczą we wspólnocie ludzi wierzących. Bo czy grupa studencka w dużym zborze nie jest tym samym, co zbór trzydziesto- lub czterdziestoosobowy? Wydaje się, że po raz kolejny praktyka życia każe zbadać dotychczasowe poglądy i sprawdzić, czy te dotyczące roli kobiet w Kościele wypływają rzeczywiście z Pisma Świętego, czy też są tylko produktem kultury i tradycji? Jeszcze wcale nie tak dawno Kościoły musiały sobie zadawać podobne pytania w odniesieniu do niewolnictwa i segregacji rasowej.

Zacznijmy od początku

W I Ks. Mojżeszowej czytamy, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz, jako mężczyznę i kobietę. Nie mężczyznę na obraz Boga, a potem kobietę do pomocy, ale ich dwoje, tak aby dopiero suma ich cech była pełnią obrazu Boga w człowieku. Kobieta stała się dopełnieniem mężczyzny. Również zadania postawione przed człowiekiem– kobietą i mężczyzną – są takie same: rozmnażać się, napełniać ziemię i czynić ją sobie poddaną. Pan Bóg pobłogosławił ich obydwoje i do obojga przemówił. Doskonały świat: równość, współpraca i relacja z Bogiem. Dopiero upadek człowieka – Ewy, która sięgnęła po owoc, i Adama, który jej nie powstrzymał – spowodował zerwanie relacji zarówno z Bogiem, jak i między kobietą i mężczyzną. Zaczęli się siebie wstydzić i nawzajem oskarżać. Wtedy też pojawia się – jako skutek grzechu – panowanie mężczyzny nad kobietą. Grzech i upadek człowieka spowodował, że kobieta stała się przedmiotem. Można ją było ubezwłasnowolnić, wykorzystywać i krzywdzić. 

Jezus zmienia świat

Do świata, dotkniętego grzechem, przychodzi Jezus. Okazuje się, że jego stosunek do kobiet jest zupełnie inny niż obowiązujący w miejscu, w którym się urodził. Jezus łamie stereotypy i wzorce kulturowe. Rozmawia z Samarytanką o Bogu, choć żaden inny Żyd nie dyskutowałby z obcą kobietą w ten sposób. W przypadku kobiety przyłapanej na cudzołóstwie – ciekawe, że jej partner w ogóle nie stał się obiektem zainteresowania pobożnych Żydów – zamiast pogardy i surowego osądu okazuje jej miłość i przebaczenie. Pozwala Marii,  aby zamiast  całkowitego oddania się pracom domowym poświęciła czas na słuchanie Jego słów. Zachęca też do tego Martę. Maria i Marta stają się uczniami Jezusa. Kobiety chodzą za Jezusem, słuchają jego nauczania, służą mu wiernie. Aż do końca. Stoją pod krzyżem, gdy umiera. A kiedy nadchodzi poranek zmartwychwstania pierwszą osobą, która widzi Jezusa jest kobieta – Maria. I to ona zanosi uczniom przesłanie o zmartwychwstaniu Jezusa. Czy to przypadek? W Biblii nie ma przypadków.

Pierwszy Kościół

Kiedy na zgromadzonych w Jerozolimie uczniów – mężczyzn i kobiety – zstępuje Duch Święty, wypełnia się proroctwo z Księgi Joela: córki i synowie, sługi i służebnice zostają napełnieni Duchem i w Jego mocy mają iść i być świadkami Jezusa. Następuje era Kościoła, gdzie przez wiarę w Jezusa Chrystusa wszyscy stają się synami Bożymi. „Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie” – pisze Paweł w Liście do Galatów. Jezus przynosi wolność, równość i godność wszystkim, którzy do tej pory byli traktowani jako gorsi, niżej postawieni czy mniej wartościowi. W świecie duchowym wracamy do początku Bożego zamysłu. Kobieta i mężczyzna są równi i nawzajem sobie potrzebni. Dopełniają się. Dlatego Paweł w I Liście do Koryntian napisze: „W Panu kobieta jest równie ważna dla mężczyzny, jak mężczyzna dla kobiety. Albowiem jak kobieta jest z mężczyzny, tak też mężczyzna przez kobietę, a wszystko jest z Boga”. W pierwszym Kościele, pomimo patriarchalnego społeczeństwa, kobiety były zaangażowane w służbę. Pryscylla wraz z mężem nauczała Apollosa, a córki Filipa prorokowały. Paweł niemal w każdym liście wymienia różne kobiety zaangażowane w służbę Kościołowi.

Wieki męskiej dominacji

Tradycja i kultura okazały się jednak silniejsze. Przez wieki powtarzano pogląd Augustyna. Ten skądinąd pobożny uczony twierdził: „Kobieta jest istotą poślednią, która nie została  stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie”. Wieki minęły, a w Kościele wciąż wielu w tym tonie i duchu interpretuje słowa o głowie rodziny, uległości kobiet w małżeństwie oraz ich roli w zborze. Słowo Boże, owszem, mówi, że mąż jest głową żony, ale w tym samym fragmencie czytamy, że Chrystus jest głową Kościoła, a my wszyscy, kobiety i mężczyźni, jesteśmy jego ciałem składającym się z wielu członków. Warto o tym pamiętać.

Kobieta w służbie kościoła

Biblia naucza, że w Kościele są różne dary łaski, różne posługi i różne sposoby działania, i że to sam Bóg obdarowuje każdego według swojej woli. Bóg wyposaża, Kościół rozpoznaje powołanie. I  nie ma tu podziału na obdarowanie kobiece lub męskie. Historia Kościoła zielonoświątkowego wskazuje, że wszędzie tam, gdzie pojawiało się przebudzenie i szczególne działanie Ducha Świętego, kobiety były używane przez Boga w taki sam sposób jak mężczyźni. Przeciwnicy głoszenia kazań przez kobiety przytaczają zazwyczaj dwa fragmenty Pisma. Jeden o milczeniu kobiet w zgromadzeniu, drugi o niewynoszeniu się kobiety nad mężczyznę poprzez głoszenie. Czy jednak nie są to wskazania porządkowe? Kontekst podpowiada, że tak właśnie jest. Niech kobiety, które czegoś nie rozumieją podczas nabożeństwa, zamiast wprowadzać zamieszanie i domagać się wyjaśnień, poproszą męża w domu o wytłumaczenie. A jeśli chodzi o wynoszenie się poprzez głoszenie Słowa, to przecież także nauczanie mężczyzn nie może być formą wynoszenia się nad kogokolwiek, w tym nad kobietę.

Kto chce być pierwszym

Przywództwo w Kościele kieruje się zupełnie innymi zasadami niż przywództwo w świecie. Nie jest panowaniem, wynoszeniem się nad innych czy zaszczytem. Jest służbą w pokorze i miłości. Obdarowaniem otrzymanym od Boga. Może zatem dyskusja dotycząca kobiet w służbie powinna przenieść się na płaszczyznę dyskusji o stylu przywództwa w Kościele? Jeśli nauczanie i przewodzenie ma być sprawowane w duchu wzajemnej równości dzieci Bożych, powszechnego kapłaństwa i uległości jeden drugiemu, to istotne są raczej duchowa dojrzałość i obdarowanie, a nie fakt bycia kobietą czy mężczyzną. Bóg stworzył kobiety i mężczyzn jako równych, ale różnych. I tak jak w małżeństwie tych dwoje dopełnia się i uzupełnia, by wspólnie tworzyć lepszą jakość, tak i Kościół może dane kobietom i mężczyznom dary i umiejętności wykorzystać do głoszenia Ewangelii i czynienia ludzi uczniami Chrystusa. To Bóg jest naszym jedynym autorytetem. To w Jego autorytecie działamy i głosimy. Równi sobie. Kobiety i mężczyźni. __