Doświadczanie Ducha Świętego

Edward Czajko

"Wierzymy w chrzest Duchem Świętym, przeżywanie pełni Ducha i Jego darów".

Duch Święty jest Bogiem. Jest trzecią Osobą Boga w Trójcy jedynego; trzecią, bo w Nowym Testamencie występuje na trzecim miejscu, po Ojcu i Synu. Posiada przymioty, które są przymiotami Boga. Jest więc między innymi wszechobecny (Ps 139,7: "Dokąd ujdę przed Duchem twoim? I dokąd przed obliczem twoim ucieknę?"). W tym tekście chcemy spojrzeć na wszechobecność Ducha Świętego w odniesieniu do człowieka.

Przekonywanie

Jeśli idzie o człowieka naturalnego, to Duch Święty przebywa (gr. par hymin), co się tłumaczy odpowiednio jako "wśród was" (BW), "u was" (BT), "z wami" (PE) 1), a także "obok was", "przy was", "blisko was" (por. J 14,17). Duch Święty zatem jest blisko każdego człowieka. Jaka jest jego rola? Jezus odpowiedział na to pytanie. Powiedział bowiem, że Duch Święty, "gdy przyjdzie, przekona świat [ludzi, po prostu - przyp. mój] o grzechu i o sprawiedliwości, i o sądzie" (J 16,8).

A więc przekonywanie o grzesznym stanie człowieka, jego duchowej potrzebie i o konsekwencjach grzesznego stanu jest funkcją Ducha Świętego. To właśnie wszechobecny Duch Święty dokonuje czynności przekonywania człowieka.

W związku z tym przywołajmy kilka biblijnych przykładów. Oto Piotr napełniony Duchem świętym głosi kazanie w dniu Pięćdziesiątnicy, wyjaśniając to, co się przed chwilą wydarzyło i czego świadkami byli zgromadzeni, by w końcu oznajmić słuchającym jego mowy, "że i Panem, i Chrystusem uczynił go Bóg, tego Jezusa, którego wy ukrzyżowaliście" (Dz 2,36). Zebrani, gdy to usłyszeli, byli poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: "Co mamy czynić?" (Dz 2,37).

Dlaczego zostali poruszeni do głębi? Owszem, Piotr był napełniony Duchem Świętym i Jego mocą do świadectwa o Chrystusie. Ale także i dlatego, że Duch Święty był wśród słuchaczy i przekonał ich o grzechu i ich odpowiedzialności za ukrzyżowanie Jezusa. Widać więc, że taka jest zasada skutecznego czynienia ludzi uczniami Chrystusa. Jest nią współzależność między namaszczeniem kaznodziei, ewangelisty a przekonywaniem słuchaczy przez Ducha Świętego.

Przykład drugi. Oto dostojnik etiopski wraca z Jerozolimy. Filip zwiastuje mu dobrą nowinę o Jezusie. Co spowodowało, że w opisie postaci z Iz 53 eunuch etiopski zobaczył Jezusa Chrystusa i uwierzył w Niego? Czy dokonało tego tylko namaszczone zwiastowanie Filipa? Tak, ale także bezpośrednio Duch Święty, który względem eunucha wypełnił swoją rolę przekonywania (por. Dz 8,26nn.).

Następny przykład mówi nam, że gdy Paweł nad rzeką w Filippi rozmawiał z kobietami, które tam się zebrały na modlitwę, "Pan otworzył serce" Lidii (Dz 16,14). Pan, to znaczy wszechobecny Duch Święty. W wyniku tego jej dom stał się zalążkiem zboru Pańskiego w tym mieście.

Co spowodowało - to przykład kolejny - że strażnik więzienia w Filippi zawołał: "Co mam czynić, abym był zbawiony?" (Dz 16,30). Dokonał tego Duch Święty obecny w Pawle i Sylasie, obecny w czasie ich nabożeństwa w więzieniu, gdy "modlili się i śpiewem wielbili Boga". Duch Święty, obecny w trzęsieniu ziemi, był także ze strażnikiem, aby przekonać go o sądzie i o potrzebie ratunku, zbawienia. Oto przekonywująca rola Ducha Świętego w życiu człowieka!

Pismo Święte i ludzkie doświadczenie mówią, że temu przekonywaniu można się sprzeciwić czy też je zlekceważyć. Szczepan, pierwszy męczennik chrześcijański, tak oto kończy swoją mowę przed żydowską Radą Najwyższą: "Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy" (Dz 7,51). Król Agryppa zaś po wysłuchaniu mowy Pawła rzekł: "Niedługo, a przekonasz mnie, bym został chrześcijaninem" (Dz 26,28). Nie dał się przekonać, przerwał rozmowę.

Nieodrzucone przekonywanie Ducha Świętego doprowadza do nawrócenia, do usprawiedliwienia, do narodzenia na nowo czy jakkolwiek jeszcze moglibyśmy nazwać akt czy proces naszego pojednania z Bogiem. Wówczas też Duch Święty zmienia swoją pozycję względem nas. Duch Święty, który przed duchowym odrodzeniem był "z nami", staje się Duchem Świętym "w nas" (gr. en hymin - w was).

Mówił o tym Jezus. Powiedział uczniom, że Duch Święty, który przebywa wśród nich, "wśród was" (gr. par hymin) będzie w nich, "w was" (gr. en hymin) - J 14,17. Owo "w was" znalazło swoje spełnienie wtedy, gdy zmartwychwstały Jezus w wielkanocny wieczór ukazał się uczniom, "tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego" (J 20,22). W ten sposób uczniowie stali się nowym stworzeniem. Duch Święty zamieszkał w nich. Stali się oni - jak później wszyscy wierzący w Chrystusa, wszystkie na nowo narodzone dzieci Boże - świątynią wszechobecnego Boga. "Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście, że Duch Boży mieszka w was? […] świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście" (1 Kor 3,16.17). I dalej, w tym samym liście apostolskim: "Albo czy nie wiecie, że ciało Wasze jest świątynią Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga?" (1 Kor 6,19).

I to właśnie stanowi o istocie bycia dzieckiem Boga, człowiekiem wierzącym w Chrystusa. Albowiem "kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego" (Rz 8,9).

Jaka jest nauka w tej sprawie klasycznego ruchu zielonoświątkowego? Tak piszą zielonoświątkowi autorzy: "Gdy stajemy się chrześcijanami [wierzącymi w Chrystusa - przyp. mój], otrzymujemy Ducha Świętego (J 3,3-6; 20,22) i stajemy się uczestnikami boskiej natury (2 P 1,4)" 2.

"Przez wiarę i upamiętanie człowiek zwraca się ku Bogu, doświadczając duchowego odrodzenia. Odrodzenie przez Ducha prowadzi do jedności z Ojcem i Chrystusem (1 Kor 6,17), zwanej zamieszkiwaniem Boga w wierzącym (1 Kor 6,19). Owo zamieszkiwanie lub inaczej posiadanie Ducha jest znakiem szczególnym każdego nowotestamentowego chrześcijanina". Następnie autor tego cytatu, powołując się na purytańskiego autora pisze: "Do serc wierzących włożone są nie tylko dary Ducha, ale wchodzi tam osobiście Sam Duch Święty, który niegdyś opuścił serce człowieka. […] Teraz Duch wraca, by zająć swoje miejsce w odkupionym sercu, i zamieszkuje je osobiście" 3.

Duch Święty mieszkający w wierzącym w Chrystusa świadczy wespół z jego duchem o fakcie bycia dzieckiem Bożym: "Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy" (Rz 8,16). Duch Święty prowadzi dzieci Boże oraz wstawia się za nimi "w niewysłowionych westchnieniach" (Rz 8,14.26).

Duch Święty udziela mocy do umartwiania spraw ciała (Rz 8,13) oraz jest sprawcą naszego uświęcenia, które się uzewnętrznia przez owoc Ducha. Ten owoc Ducha Świętego w nas to: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość (por. Ga 5,22).

Zamieszkiwanie Ducha Świętego w wierzącym w Chrystusa jest czymś stałym. Jednakże poziom jego pełni może być różny. Może być wysoki, ale także może być niższy. Stąd wezwanie Słowa Bożego (Ef 5,18): "bądźcie pełni Ducha" (BW), "napełniajcie się Duchem" (BT), "pozwólcie napełniać się Duchem" (PE). Wyższy poziom pełni spowoduje - mówi Słowo - że będziemy rozmawiać z sobą "przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu, dziękując zawsze za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, ulegając jedni drugim w bojaźni Chrystusowej" (Ef 5,19-21).

Niższy zaś poziom może być skutkiem "zasmucenia Bożego Ducha Świętego" (por. Ef 4,30). Zasmucenie zaś Ducha Świętego może być spowodowane - jak czytamy w drugiej części rozdziału czwartego i pierwszej piątego Listu do Efezjan - grzechami mowy, grzechami czynu i grzechami nastawienia. Wyznanie win i zerwanie z grzechem, każdym grzechem, pozwoli nam na nowo odzyskać wyższy poziom pełni Ducha Świętego. Pozwólmy napełniać się Duchem!

Zstąpienie Ducha Świętego na człowieka

Teraz zaś chcemy zwrócić uwagę na jeszcze jedno działanie Ducha Świętego względem człowieka. Chodzi tu o działanie Ducha odnośnie do człowieka narodzonego na nowo. To działanie Pismo Święte określa jako zstąpienie Ducha Świętego "na" (gr. epi, ang. upon) człowieka. Jan Chrzciciel ten rodzaj działania Ducha nazwał chrztem Duchem Świętym, do czego zmartwychwstały Jezus nawiązał w Dz 1,5, gdy zapowiadał wydarzenie Pięćdziesiątnicy.

Charyzmatyczne zstąpienie Ducha Świętego na człowieka odrodzonego, narodzonego na nowo, czyli chrzest Duchem Świętym, jest obdarzeniem mocą przez zmartwychwstałego i wywyższonego Jezusa Chrystusa (Łk 3,16: "On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem"), mocą do dawania chrześcijańskiego świadectwa w świecie.

Nauka o chrzcie Duchem Świętym jako zstąpieniu Ducha na wierzącego w Chrystusa, by obdarzyć go charyzmatyczną mocą do służby i świadectwa, jest szczególnym wkładem chrześcijaństwa orientacji zielonoświątkowej do doktryny chrześcijańskiej duchowości. Chrześcijaństwo zielonoświątkowe składa świadectwo o tym, że Jezus Chrystus, który "wczoraj i dziś, ten sam i na wieki" (Hbr 13,8), nadal chrzci Duchem Świętym. Duch Święty nadal i przekonuje, i zamieszkuje w człowieku, i obdarza go nadnaturalną mocą. Chrzest Duchem Świętym jest wydarzeniem pamiętnym w życiu chrześcijanina.

W tym tekście przywołamy dwa świadectwa, jak i poprzednio pochodzące z okresu sprzed powstania klasycznego ruchu zielonoświątkowego.

Tak oto zostało opisane doświadczenie duchowe purytanina Johna Flavela: "Podczas całej wędrówki nikogo nie spotkał; nikt go nawet nie minął. Stąd, podążając drogą, pozwolił myślom unosić się wyżej i wyżej, niby wodom z wizji Ezechiela - aż w końcu stały się obezwładniającą powodzią. Taka była postawa jego umysłu, tak szalenie pochłaniał go smak radości niebiańskich i taka zupełna pewność jego serca kierującego się ku nim, że zupełnie utracił poczucie i łączność z tym światem wraz z wszystkimi jego troskami. Przez kilka godzin nie miał większego pojęcia o tym, gdzie przebywał, niż jakby był pogrążony w głębokim śnie w swoim łóżku.

Będąc bardzo wyczerpany, zbliżył się do pewnego źródła, usiadł, umył się, szczerze pragnąc, iż jeśli byłaby taka Boża wola, to chciałby już odejść z tego świata. Śmierć miała w jego oczach najbardziej uprzejmą twarz, jakiej dotychczas nie widział za wyjątkiem twarzy Jezusa Chrystusa […]. Gdy zbliżał się do swojego zajazdu, ów wpływ stale był obecny, odpędzał sen, a radość Pana zawładnęła nim do tego stopnia, że wydawało się, iż był mieszkańcem innego świata […]. Wiele lat później nazwał ten dzień jednym z niebiańskich dni i twierdził, że zrozumiał dzięki temu więcej z życia w niebie niż przez wszystkie książki, jakie kiedykolwiek przeczytał, albo rozmowy, jakie kiedykolwiek przeprowadził".

Jonathan Edwards (1703-1758) z kolei tak przedstawił swoje duchowe doświadczenie: "Kiedy wjeżdżałem do lasu ze względu na zdrowie, było to w 1737 roku, zsiadłszy z konia w wyznaczonym miejscu i zgodnie z powszechnym zwyczajem spacerując dla pobożnej kontemplacji i modlitwy, miałem wizję. Było to dla mnie coś nadzwyczajnego, coś z chwały Syna Bożego jako pośrednika między Bogiem i człowiekiem, coś z Jego wspaniałej, wielkiej, pełnej, czystej i słodkiej łaski i miłości oraz cichego i delikatnego zstąpienia. Ta łaska pojawiła się cicho i słodko, ale oprócz tego pojawiło się coś spoza niebios, osoba Chrystusa zstąpiła w sposób niewypowiedzianie cudowny i ta wspaniałość była tak wielka, że była w stanie pochłonąć wszystkie myśli i koncepcje.

Według mojego osądu trwało to jakąś godzinę, większą część tego czasu spędziłem w potopie łez i na głośnym łkaniu. Poczułem w duszy gorące pragnienie, coś, czego nie umiem inaczej wyrazić, aby być oczyszczonym i unicestwionym, leżałem w prochu i byłem wypełniony tylko Chrystusem, chciałem Go kochać czystą i świętą miłością, ufać Mu i żyć dla Niego, służyć Mu i być doskonale uświęconym, będąc przy tym oczyszczonym przez tę boską i niebiańską czystość".

Przywołajmy jeszcze świadectwo klasycznego zielonoświątkowca, jednego z pionierów ruchu zielonoświątkowego w Europie, Anglika Donalda Gee (1891-1966). Oto jego przekaz: "Pewnej środy w marcu 1913 roku, skończywszy granie na nabożeństwie wieczornym w zborze kongregacjonalnym, dosłownie pobiegłem, by zdążyć na koniec zgromadzenia przy Highbury New Park [zgromadzenie zielonoświątkowe - przyp. mój]. Gdy zgromadzenie się skończyło, około 22.30, brat, który je prowadził, szanowany kaznodzieja z Irlandii, poddał mnie jak gdyby egzaminowi z katechizmu. "Czy jestem zbawiony?". Tak. "Czy zostałem ochrzczony?". Tak. "Czy byłem ochrzczony Duchem Świętym?". Nie. "Dlaczego nie?" - zapytał. Powiedziałem mu o mojej niechęci do tzw. spotkań oczekiwania (ang. tarrying meetings), jakie wtedy były praktykowane. On zaś powiedział, że nie są one istotne. Otworzywszy swoją Biblię, przeczytał mi teksty Pisma z Łk 11,13, a następnie Mk 11,24 i zapytał, czy wierzę w to, co tam jest napisane. Odpowiedziałem, że wierzę, a gdy dawałem świadectwo mej wierze, wydawało mi się, jak gdyby Bóg spuścił z nieba do mojego serca absolutną pewność, że te obietnice teraz spełniły się we mnie. Nie miałem jakichś natychmiastowych manifestacji, objawów, ale poszedłem do domu nadzwyczaj szczęśliwy, przyjąwszy chrzest Duchem Świętym "przez wiarę".

Wiedząc jednak o znakach chrztu Duchem Świętym, o jakich mowa w Dziejach Apostolskich, gorliwie ich oczekiwałem. Od tego momentu moja radość bardziej się zwiększyła, zwiększyła się tak, że po prostu nie wiedziałem, jak to wyrazić w uwielbieniu i modlitwie. Aż pewnego dnia po dwóch tygodniach podczas modlitwy wieczornej przy łóżku stwierdziłem, że mój język angielski nie jest w stanie wyrazić niebiańskiej pełni w mojej duszy. W pewnym momencie stwierdziłem, że wypowiadam słowa w innym języku" 4.

Donald Gee stał się później wielkim mężem Kościoła w światowym ruchu zielonoświątkowej. Miał szczególny dar nauczania Słowa Bożego. Objechał cały świat nie jako ewangelista, ale jako natchniony nauczyciel doktryny zielonoświątkowej. Wykładał również w Gdańskim Instytucie Biblijnym w okresie międzywojennym, był rektorem college'u teologicznego w Anglii. Jest autorem wielu książek i artykułów czytanych do dziś.

Reasumując, Duch Święty jest przy człowieku naturalnym, by go przekonywać o prawdziwości przesłania ewangelii; zamieszkuje w człowieku wierzącym w Chrystusa z chwilą jego nawrócenia i wiary jako sprawca jego odrodzenia i uświęcenia; zstępuje na człowieka odrodzonego, narodzonego na nowo "z wody i z Ducha", by obdarzyć go nadnaturalną mocą do dawania chrześcijańskiego świadectwa "aż po krańce ziemi".

Należy też powiedzieć, że dzieje Kościoła świadczy także o tym, że w życiu ludzi wierzących w Chrystusa, w których Duch Święty mieszka i udziela im mocy do zwyczajnego składania świadectwa, bywają chwile lub nawet okresy szczególniejszego namaszczenia. Posłużę się znowu dwoma historycznymi przykładami.

John Livingstone, żyjący na początku siedemnastego wieku (nie mylić z dziewiętnastowiecznym misjonarzem i badaczem Afryki Davidem Livingstonem), był wielkim uczonym i wspaniałym kaznodzieją. Z powodu prześladowań w Szkocji musiał przez pewien czas ukrywać się w Irlandii Północnej, gdzie był świadkiem kilku przebudzeń. Ale jego wielki dzień nadszedł w roku 1630. W miejscowości Kirk O'Shots miał miejsce okres komunijny (ang. Communion season), trwający kilka dni, podczas którego kazania wygłaszali zaproszeni kaznodzieje. Wszyscy uczestnicy spotkań komunijnych od samego początku aż do niedzielnego wieczoru mieli wrażenie, że stanie coś niezwykłego. Organizatorzy postanowili więc zorganizować dodatkowe nabożeństwo w poniedziałek i poprosili Johna Livingstone'a o wygłoszenie kazania.

Livingstone był człowiekiem bardzo skromnym, pobożnym i pełnym pokory i dlatego obawiał się odpowiedzialności związanej z wygłoszeniem kazania w takich okolicznościach. Całą noc spędził na modlitwie. Później wybrał się na spacer i dalej się modlił. Razem z nim modliło się wtedy wielu ludzi. On jednak prowadził wielki bój w duszy i nie mógł zaznać spokoju aż do wczesnych godzin porannych w poniedziałek, kiedy to Bóg dał mu konkretne przesłanie i zapewnienie, że to zwiastowanie będzie cechowała niezwykła moc. W słynny poniedziałek John Livingstone wygłosił więc kazanie i w wyniku tego kazania do miejscowych zborów przybyło około pięćset osób. Tego niezwykłego dnia miało miejsce obfite wylanie Ducha Świętego na całe zgromadzenie.

John Livingstone żył jeszcze wiele lat, ale nigdy nie przeżył już niczego podobnego. Wracał często myślami do tego doświadczenia i pragnął, aby się powtórzyło, ale nigdy tak się nie stało. Było to nadzwyczajne namaszczenie, jakiego jednorazowo doświadczył pokorny sługa Boży.

Drugi przykład, który chcę tu przywołać, dotyczy Davida Morgana z Walii, z okresu przebudzenia ewangelicznego w 1859 roku. Któregoś wieczoru David Morgan był wyjątkowo poruszony kazaniem przemawiającego z wielką mocą Hupreya Jonesa. Tak o tym później opowiadał: "Tego wieczoru poszedłem spać po prostu jako zwykły David Morgan, wstałem zaś następnego poranka, czując się jak lew; czułem, że jestem napełniony mocą Ducha Świętego". Był on w tym czasie kaznodzieją już od szeregu lat. Był zawsze dobrym człowiekiem, jednak niczym się nie wyróżniał. Ale tego szczególnego dnia zaczął wygłaszać kazania z taką mocą, że ludzie masowo pokutowali, nawracali się do Boga i przeżywali radość zbawienia. Gdziekolwiek ten człowiek się udał, były tam wspaniałe rezultaty. To namaszczenie trwało nieco ponad dwa lata.

A jak się zakończyła ta historia? David Morgan po latach wspominał: "Pewnego wieczoru poszedłem spać, czując się nadal jak lew, napełniony tą dziwną mocą, jakiej doświadczałem przez dwa lata, wstałem zaś następnego poranka i stwierdziłem, że stałem się znów zwykłym Davidem Morganem" 5.

Albowiem Duch Święty jest Panem. Fale namaszczenia przychodzą i odchodzą. Doświadczają tego kaznodzieje Słowa Bożego także i dzisiaj. Różny jest stopień namaszczenia naszych kazań.

Duch Święty w życiu Jezusa Chrystusa

Na koniec chciejmy spojrzeć, jak te relacje Ducha Świętego względem człowieka - Duch Święty "przy nas", "w nas" i "na nas" - wyglądają w odniesieniu do Jezusa Chrystusa. Rzecz jasna, Duch Święty nie mógł przekonywać Jezusa o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie, bo Jezus był bezgrzeszny, choć umierając na krzyżu, wziął na siebie nasze grzechy, a nawet Bóg go "za nas grzechem uczynił" (2 Kor 5,21). Po drugie, Jezus począł się z Ducha Świętego i Duch Święty był w Nim "bez miary" (J 3,34).

Jeśli jednak idzie o dar Ducha ku służbie, ku nauczaniu, to Jezus takiego zstąpienia Ducha Świętego doświadczył. Było to zaraz po akcie chrztu u Jana Chrzciciela. Czytamy: "A gdy Jezus został ochrzczony, wnet wystąpił z wody, i oto otworzyły się niebiosa, i ujrzał Ducha Bożego, który zstąpił w postaci gołębicy i spoczął na nim" (gr. ep' auton - Mt 3,16). __


Przypisy:

  1. BW - Biblia Warszawska; BT - Biblia Tysiąclecia; PE - Przekład ekumeniczny Nowego Testamentu.
  2. Thomas E. Traak, Wayde I. Goodall, The Blessing. Experiencing the Power of the Holy Spirit Today, Grand Rapids 1998, s. 26.
  3. Myer Pearlman, Doktryny biblijne, Suchacz 1998, s. 240.
  4. Richard Massey, Another Springtime. The Life of Donald Gee, Pentecostal Leader and Teacher, Guildford, Surrey, 1992, s. 110.
  5. Informacje dotyczące Johna Flavela, Jonathana Edwardsa, Johna Livingstone'a i Davida Morgana zaczerpnąłem z książek Martyna Lloyda-Jonesa.