Czym jest hojność?

Arkadiusz Krzywodajć

 

 

 

„A władny jest Bóg udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, mogli hojnie łożyć na wszelką dobrą sprawę, jak napisano: Szczodrze rozdaje, udziela ubogim, Sprawiedliwość jego trwa na wieki. A ten, który daje ziarno siewcy i chleb na pokarm, da i pomnoży zasiew wasz, i przysporzy owoców sprawiedliwości waszej; a tak ubogaceni we wszystko będziecie mogli okazywać wszelką szczodrobliwość, która za naszym przyczynieniem pobudza do dziękczynienia Bogu.”


2 Koryntian 9:5-11

 

 

 

Story

 

 

 

Hojność to jeden z aspektów życia chrześcijańskiego, o którym niezwykle rzadko mówimy w naszych kazaniach i nauczaniach. Jakie są tego przyczyny? Być może mamy wiele negatywnych doświadczeń w tej dziedzinie, więc profilaktycznie, wolimy nie przywoływać tego tematu. Nie chcemy o tym mówić, by uchronić się od posądzeń o niecne zamiary, jakimi miałoby być wyłudzenie kilku groszy od naszych wiernych. Tymczasem hojność to coś więcej niż grosz do kościelnej skarbony podupadającego kościółka na przedmieściach, gdzie tynk odpada od ściany, a ostatnia mysz kościelna opuściła tonący statek, a raczej arkę współczesnego chrześcijaństwa, aby nie umrzeć śmiercią głodową. Zresztą powiedzenie biedny jak mysz kościelna nie wzięło się znikąd. Miałem okazję być w wielu kościołach, w których wszechogarniające braki paraliżują jakąkolwiek działalność misyjną i rozwojową. Jedyną wizją zboru jest przetrwać kolejny miesiąc i opłacić rachunek za energię elektryczną i wodę. W takich miejscach nikt nawet nie wspomina o wielkich projektach dla kościoła, trzeba po prostu jakoś żyć – i tyle.

Hojność to według mnie coś więcej niż łożenie na tacę w celu opłacenia rachunków, hojność to coś więcej niż odpowiedź na apel wiejskiego wikariusza o większe datki. Hojność to serce przepełnione wielką wizją dla lokalnej wspólnoty i gotowość do hojnego wspierania tej wizji. Hojność to posłuszeństwo w oddaniu Bogu Jego dziesiątej części, hojność to wsparcie misji wśród ubogich, ale także wsparcie misjonarza w kraju czy za granicą. Tylko wspomnę o innych przejawach hojności, takich jak ofiarowanie swojego czasu, talentów na Bożą służbę.

Patrząc na Boży lud w Biblii widzę ogrom pozytywnych wzorców ludzi nadzwyczaj hojnych, którzy radośnie otwarli swoje serca, majątki i portfele dla wsparcia Bożych dzieł. W naszych głowach w niedzielny poranek często odbywa się wojna pomiędzy bezpiecznym dawaniem, które nie wymaga od nas wiary, bo dajemy z tego, co nam zbywa lub nie naraża nas na dylematy braku środków, a hojnym sięganiem po „wysokie” nominały. Wielkie marzenia o zdrowym i silnym kościele wymagają naszej dramatycznej zmiany także w dziedzinie finansów.

Bóg właśnie przez ciebie chce wspierać twój kościół! On nie ma jakiś tajemniczych „onych”, którzy za ciebie wykonają to zadanie. Lokalny kościół jest odwzorowaniem naszych postaw, w tym także hojności. Tak więc usiądź, oceń przychody i zaplanuj ambitne dawanie co niedzielę, na początek to mogą być mniejsze kwoty, aż dojdziesz do pierwszych dziesięciu procent. Jak to osiągniesz, a wierzę że jest to w zasięgu prostej wiary, to powiem ci, co dalej w tej ekscytującej przygodzie, jaką jest hojność. Nie pozwól, aby ta wielka satysfakcja z dawania ominęła twoje życie.